Andy Murray przez całą karierę marzył o tytule Australian Open. Były numer 1 świata z ery Wielkiej Trójki zbudował imponujące palmares, ale nigdy nie wzniósł trofeum w Melbourne – mimo pięciu finałów i niezliczonych okazji.
W 20 lat tenis profesjonalny przeszedł metamorfozę: wolniejsze nawierzchnie, cięższe piłki, zoptymalizowane ciała. Czy w pogoni za absolutną efektywnością gra nie utraciła magii i kontrastów?
W pełnej pasji rozmowie Greg Rusedski zachwyca się Marcelo Riosem, byłym numerem 1 na świecie o niedokończonym geniuszu. Jego zdaniem, bez kontuzji, Chilijczyk zgarnąłby kilka Wielkich Szlemów i zapisał się w historii nowoczesnego tenisa.