Serena Williams, Kim Clijsters i Victoria Azarenka udowodniły, że macierzyństwo nie stoi na drodze do Wielkich Szlemów. Te ikony tenisa wróciły po porodzie i znów walczyły o najwyższe laury.
jak dla mnie grającego w tenisa ten mecz był baaaardzo fajny. piękno tenisa. nie porównujcie jednego do drugiego, jaki sens miałoby granie NAPRAWDE na punkty. przecież nie byłoby sensu grać na serio meczu sabalenka- sinner albo sabalenka-alcaraz bo wynik byłby 6-0 6-0. właśnie na tym polegało piękno tego meczu że i sabalenka i kyrgios sa szołmenami. dlatego dla popularyzacji to było genialne...